Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
480 postów 1309 komentarzy

Swiat Akwedukta

Akwedukt - Zyje dosc dlugo i staram sie mysleć. W życiu działam na wielu obszarach :-) Fizyka, sztuka inżynierska i logika - to podstawy myślenia racjonalnego. Ale również wiem sporo o duchowości. Bo przed nią przyszłość.

Mogliśmy być światową potęgą w produkcji mini i mikrokomputerów.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Gdyby nie pojebana, bez świadomości perspektyw polityka Durniów za PRL. Chyba niewiele się zmieniło do dnia dzisiejszego.

Oto narodził się Polak, Jacek Kapriński. Genialny wynalzca, który zmarł w cieniu III RP.

Tragiczne bywają losy genialnych wynalazców – inżynierów.

Przypadek, który opisuję wydaje się być nieprawdopodobnym – jednak taka jest prawda.
Cytat - za zgodą autora:
 
Rok 1971 – na wystawie w londyńskiej Olimpii stoją koło siebie komputery: brytyjski Modular One, maszyny amerykańskie i minikomputer polski K-202, zaprojektowany w roku 1969 przez Jacka Karpińskiego. Wszystkie maszyny są 16-bitowe. Mają 64 kB pamięci a K-202 ma aż 8 MB. Ponad milion operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. Pamięć ferrytowa zamiast pamięci na układach scalonych. Wielkość małej walizki – czyli powstałego w roku 1981 PC firmy IBM - model IBM 5150.
Warto jednak wiedzieć, że zbudowany przez IBM pierwszy pecet nie dorównywał K202.
Wszyscy pytają Karpińskiego jak to zrobił?
W tym samym roku 1971 K-202 zostaje wystawiony na Międzynarodowych Targach w Poznaniu. Jego stoisko znajduje się obok wystawionej 8-mio bitowej Odry Elwro.
Stoisko Karpińskiego odwiedza ówczesny I sekretarz PZPR Edward Gierek. Obiecuje pomoc. Do stoiska Elwro w ogóle nie podchodzi. No i zaczyna się – rozgrywka polityczna.
W tym samym mniej więcej czasie odwiedza Karpińskiego 2 inżynierów, przedstawicieli znaczących wówczas firm amerykańskich CDC i DEC. Pytają jak dokonał takiego cudu?
Karpiński powiedział im, żeby się sami domyślili – jednak po 2 dniach – kiedy niczego nie wymyślili odkrył przed nimi swoje rozwiązanie – nie zawracając sobie głowy jego opatentowaniem (chodził o tzw stronicowanie pamięci).
Jest rok 1972. Karpiński z Zakładem Minikomputerów rusza z produkcją. Spośród 30 pierwszych sztuk połowa trafia za granicę a pozostałe zainstalowane zostają w MSW, MSZ, Krajowej Dyspozycji Mocy, w Marynarce Wojennej, politechnikach i uniwersytetach, kilka sztuk tafia do biur projektowych i przemysłu ciężkiego. Użytkownicy są zachwyceni. Mówiło się również o jego zastosowaniu na statkach.
W produkcji było wtedy następnych 200 sztuk, portfel zamówień liczył 3000 sztuk.
Sytuacja wydaje się być doskonała. A jednak Karpiński zostaje wyrzucony z pracy, Zakład Minikomputerów zostaje zamknięty a 200 sztuk K-202 w trakcie produkcji zostaje „utopionych”. Mało tego, dostaje „wilczy bilet” nie pozwalając mu pracować w elektronice i informatyce.
Czemu?
1.      Elwro zatrudniało wówczas 6 000 pracowników, Instytut Maszyn Matematycznych, gdzie pracował Karpiński tylko 200,
2.      Wkład dolarowy do K-202 wynosił ok. 1800 $, do Odry ok. 30 000 $,
3.      Elwro broniło własnej „pupy”, więc zwróciło się do ówczesnego premiera Polski, Jaroszewicza z prośbą o „pomoc”. No i tą pomoc dostali.
4.      W roku 1970 ZSRR wystąpił z inicjatywą stworzenia jednolitego typu komputera dla Układu Warszawskiego. Zerżnęli projekt IBM-360 i nazwali go RIAD. W każdym kraju satelitarnym produkowany był wówczas jeden typ komputera – w Polsce RIAD 30, na Węgrzech RIAD 10, w NRD RIAD 20 a w Moskwie RIAD 50.
5.      Ponieważ nikt w Polsce nie chciał sfinansować uruchomienia produkcji w Polsce, Karpiński uruchomił ją razem z Brytyjczykami, którzy na ten cel przeznaczyli odpowiednie środki finansowe oraz zajęli się sprzedażą K-202.
Warto wiedzieć, że komputery Odra z systemem RIAD wymagały dużego pomieszczenia, klimatyzowanego – a K-202 tego nie potrzebował.
W roku 1972 do Polski przyjechał z całą delegacją do Polski główny konstruktor RIAD-a – Ławronow. Obejrzał K-202 i powiedział: „niemożliwe, taka maszyna musi zająć całą ścianę dużego pomieszczenia”.
Spytał Karpińskiego: „Czy K-202 jest odporny na wstrząsy  i czy wymaga klimatyzacji (tak jak Odry)?
Karpiński powiedział mu, że można na nim łupać kamienie po czym wylał na K-202 szklankę wody. K-202 pracował spokojnie dalej.
Ławrow spytał go wówczas, czy można system przerobić na RIAD. Dowiedział się wtedy od Karpińskiego, że tak, tyle tylko, że poprzez emulację systemu z miliona operacji na sekundę pozostanie tylko 300 tys ale i tak będzie szybszy niż RIAD-y.
Ławrow zaprosił Karpińskiego żeby poprowadził seminarium w Moskwie. Niestety, pojechał za niego profesor Andrzej Janicki, dyrektor naukowy Instytutu Maszyn Matematycznych, wg Karpińskiego „wyjątkowa glizda”.
K-202 to tylko jeden z wielu pomysłów genialnego inżyniera, Karpińskiego.
 Kim był Jacek Karpiński?
Urodzony 12 kwietnia 1927 r w Turynie – zmarł 21 lutego 2010 r we Wrocławiu.
Ojciec, Adam Karpiński, inżynier konstruktor (zginął w wyprawie na Nanda Devi – pierwszej polskiej wyprawie w Himalaje), matka profesor medycyny. Oboje zasłużeni w wojnie z bolszewikami w roku 1920.
W wieku 14 lat (wyglądał na starszego) wstąpił do Szarych Szeregów, batalion Zośka. Trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. W pierwszym dniu Powstania Warszawskiego otrzymał kulę w kręgosłup, został sparaliżowany. Dzięki ogromnemu uporowi w procesie rehabilitacji wrócił do zdrowia (kula została w jego ciele).
Od 1946 do 1951 studiował najpierw na Politechnice Łódzkiej, później Warszawskiej.
Ponieważ chodził długo o kulach – ówczesne władze nie wsadziły go do więzienia ani nie zabiły za jego bohaterską przeszłość. Mimo wszystko bardzo długo był za nią prześladowany.
Wyrzucany z pierwszych miejsc pracy (jako sabotażysta) w końcu zaczął pracować w ZWUE T-12 na Żeraniu w Warszawie,  jednocześnie pracując jako starszy asystent w Katedrze Elektrotechniki Politechniki Warszawskiej (1951 – 1954). W r. 1954 pracował jako inżynier badawczy w laboratorium przemysłu samochodowego na Żeraniu. W r. 1955 został adiunktem i kierownikiem pracowni w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN.
Skonstruował w tym czasie maszynę AAH do długoterminowych prognoz pogody.
W 1959 r konstruuje maszynę AKAT-1 – pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych.
Rok później jako jeden z 6-ciu nagrodzonych zwycięża w ogólnoświatowym konkursie młodych talentów techniki organizowanym przez UNESCO.
Dzięki temu w latach 1961-1962 ma możliwość studiowania na Harwardzie i MIT w USA. O dziwo  władze Polski  zgodziły się na jego wyjazd.
Amerykanie szybko orientują się z kim mają do czynienia i Karpiński dostaje różne propozycje pracy w USA. Proszą go o pozostanie w USA ważni naukowcy. Odmawia. Wraca do Polski.
Czy to był jego błąd? Trudno to nam dzisiaj oceniać. Mógł zostać sławny i bogaty – mógł podkreślać, że jest Polakiem i sławić Polskę. Wybrał inaczej – niezależnie od sytuacji politycznej kochał Polskę.
Trudno mu się dziwić. Tak był wychowany – a 3 Krzyże Waleczne nie wzięły się z nikąd.
Ta decyzja skutkowała w jego życiu kolejną walką – trudniejszą niż ta z Niemcami.
Karpiński wraca do kraju, pracując w Pracowni Sztucznej Inteligencji Instytutu Automatyki PAN konstruuje Percepton, uczącą się maszynę, rozpoznającą otoczenie przy pomocy kamery – była to wówczas druga na świecie maszyna, oparta na sieci neuronowej 2000 tranzystorów.
Karpiński przechodzi następnie do pracy w Instytucie Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego i w ciągu 3 tygodni konstruuje skaner do analizy fotografii zderzeń cząstek elementarnych na kliszach CERN.
Do obróbki tych zdjęć w  latach 1965-1968 skonstruował w 11-osobowym zespole komputer KAR-65, pierwszy w Europie system asynchroniczny, ze zmiennym przecinkiem, 100 tys. operacji na sekundę. Maszyna ta pracowała w IFD 20 lat, co było rekordem światowym. Był on 30-krotnie tańszy niż 2 razy wolniejsze wtedy komputery Odra. Kosztował 6 mln złotych, podczas gdy każda Odra kosztowała 200 mln złotych.
I wreszcie K-202.
Nikt tego komputera w Polsce nie chciał produkować. Zjednoczenie MERA uznało , że projekt nie nadaje się do realizacji, bo gdyby taka technologia istniała to Amerykanie na pewno by ją już wykorzystywali.
Tymczasem w Londynie uznano, że to najlepsza konstrukcja logiczna na świecie. Produkcja K -202 ruszyła za pieniądze brytyjskie. Polski ponoć na nią nie było stać.
Brytyjczycy chcieli za wszelką cenę uruchomić produkcję u nich. Karpiński się nie zgodził, chciał by produkcja miała miejsce w jego ukochanym kraju – w Polsce.
Jeden z ważnych decydentów brytyjskich (były pilot RAF-u) zrozumiał go i wyraził zgodę.
 
MERA podpisała umowę z brytyjskimi firmami Data-Loop i MB Metals i stworzyła Zakład Mikrokomputerów. Jego dyrektorem został Jacek Karpiński.
Jak to się skończyło wiecie z tekstu powyżej.
Ale jako ciekawostkę  warto wspomnieć i o tym, że kilku na wysokich stanowiskach towarzyszy partyjnych z PZPR próbowało Karpińskiemu pomóc. Szybko tracili stanowiska.
Mimo tak wrogiego stosunku zakładów Mery do K-202 próbują one skopiować tą maszynę. Udaje się to po 5-ciu latach i chociaż Mera 400 (tak się nazywała ta maszyna) jest dwukrotnie wolniejsza i wielokrotnie droższa od K-202 to jednak staje się ona polskim hitem eksportowym, produkowana jest od roku 1976 do roku 1987 wZakładach Systemów Minikomputerowych MERA w Warszawie.
W 1978 roku Karpiński ma już wszystkiego dosyć. Wynajął zrujnowaną chałupę pod Olsztynem i zaczął hodować świnie i kury. W 1980 zrobiono o nim reportaż – i znowu zaczęły się problemy. Ponoć Karpiński kradł kury z okolicy. Kompletne brednie. To jemu kradziono kury.
Po tym wszystkim Karpiński wyjeżdża do Szwajcarii i pracuje w znanej z profesjonalnych magnetofonów firmie Polaka, Kudelski.
Karpiński usiłował namówić Kudelskiego by przejść z technologii analogowej na cyfrową – bo w niej widział przyszłość. Ponieważ do tego nie doszło Karpiński stwierdził, że szkoda jego czasu i do spółki ze szwajcarskim matematykiem utworzył firmę Karpiński Computer Systems. Zrobił robota sterowanego głosem, pokazał go na wystawie w Zurychu – natychmiast znaleźli się inwestorzy ale szwajcarski wspólnik nie chciał się dzielić udziałami. Firma padła.
Będąc w Szwajcarii Karpiński stworzył Pen-Readera – skaner i oprogramowanie do czytania tekstu.
Karpiński wraca do Polski w roku 1990. Zachodziły wtedy w Polsce ogromne zmiany.
Zostaje doradcą ministra finansów ds. informatyki. Współpracuje z Balcerowiczem i Olechowskim. Ich następca jest „tak głupi, wg Karpińskiego”, że rezygnuje on z tej posady.
Postanawia produkować Pen-Readera w Polsce.
Oto jak się to skończyło, cytat z wywiadu w czasopiśmie CRN :
Postanowiłem produkować Pen-Readera w Polsce. Znajomy polecił mi zakłady w Szczytnie. Tam wzięli się do roboty i wyprodukowali szybko partię 500 egzemplarzy. Miałem już zamówienia. Zacząłem starać się o kredyt, bo chciałem uruchomić własną produkcję. Założyłem dwie firmy: JK Computer Systems i JK Electronics. Potrzebowałem 800 tysięcy dolarów. Chciałem to wszystko zrobić z rozmachem, pewnie niepotrzebnie.
Trafiłem do banku BRE. Bank powiedział, że da mi kredyt, jeśli biznesplan zostanie przygotowany przez fachowca z Ministerstwa Przemysłu. Ministerstwo przysłało mi jakąś panią. Wyszło na to, że potrzeba 860 tysięcy dolarów.
Zabezpieczeniem był mój dom w Aninie wyceniony na 350 tysięcy dolarów. Kredyt miał przyjść w trzech transzach. Pierwsza wynosiła 126 tysięcy dolarów.
Kupiłem maszyny, komponenty, zapożyczyłem się jeszcze u znajomych, wiedząc, że za parę tygodni przyjdzie druga, większa transza kredytu. Czekam, czekam. A pieniędzy jak nie było, tak nie ma.
Poszedłem do banku i pytam, kiedy będzie druga transza. A oni na to:
- A ma pan nowe zabezpieczenie?

CRN: Potraktowali dom jako zabezpieczenie tylko pierwszej transzy?

Jacek Karpiński: Nic o tym wcześniej, cholera, nie powiedzieli! Jeszcze nie zacząłem produkcji, a oni już weszli mi na konta. A że nie miałem czym płacić, zaczęli mi naliczać karne odsetki - 120 proc.! Sprzedałem Pen- -Readery wyprodukowane w Szczytnie, dostałem na konto w Banku Handlowym 30 tysięcy dolarów. Sprawdzam stan konta - pusto. BRE zabrał. Zostałem kompletnie bez pieniędzy.
Żeby się ratować, zaprojektowałem kasy fiskalne. Zapożyczyłem się w paru bankach, otworzyłem zakład, byłem w przededniu produkcji. Jedno włamanie, drugie, trzecie - wszystko zniknęło. Po prostu rozkradli mi zakład. A miałem przecież ochronę!
Podpisałem umowę na produkcję tych kas z Libellą. Zorganizowałem im zakład produkcyjny od zera. Przysłali mi na dyrektora jednego z członków rady nadzorczej. I zaraz się okazało, że nie mam wstępu do zakładów. Makabra!
Zakłady były Libelli, ale projekty moje. Podpisałem umowę na produkcję z Apatorem. Zrobili prototypy, a ponieważ wszystko działało jak należy, zapadła decyzja o produkcji. I wtedy postanowili produkować płyty główne w Warszawie i zamówili od razu 3 tysiące.
- Panowie - mówię. - Tak się nie robi. Niech najpierw przygotują próbną partię, zobaczymy, do czego to się w ogóle nadaje. Przecież trzeba sprawdzić kooperanta.
Nie posłuchali. A w Warszawie spieprzyli wszystkie płyty, co do jednej. Okazało się, że ten sam zakład pracuje dla innego producenta kas fiskalnych, który ma siedzibę w tym samym budynku. Z mojego punktu widzenia to był ewidentny sabotaż.

CRN: W rezultacie stracił pan dom.

Jacek Karpiński: Sprawa kredytu w BRE ciągnęła się od 1996 do 2000 roku. W końcu wystawili mój dom przy Nawigatorów 11 na licytację. I sprzedali. za 200 tysięcy złotych! Tam była działka 2,5 tys. mkw. Jeszcze w 1996 był wyceniony na 350 tysięcy dolarów! Kupił go jakiś były policjant.
Miałem mieszkać w tym domu do kwietnia 2001 roku. W październiku 2000 roku nowy właściciel zażądał, żebym się wyprowadził. Powiedziałem, że nie będę się wyprowadzał na zimę. Komornik ustalił przecież, że mogę mieszkać do kwietnia.
Nowy właściciel nie miał co prawda wstępu do domu, ale miał za to wstęp do ogrodu. Zaczęły się świństwa. Najpierw pościnał wszystkie drzewa, potem sprowadził koparkę i rozorał wszystko tak, że nie było jak chodzić. Potem koparka uszkodziła dach. Przeprosił i obiecał, że naprawi - i w ramach tej naprawy zerwał cały dach. Siedziałem w pokoju i pracowałem. pod gołym niebem.
Jak padał deszcz, brałem parasol, a komputer przykrywałem folią. W końcu pozrywał mi koparką przewody elektryczne.
Któregoś dnia poszedłem do córki na kolację. A ten bezczelny łobuz przyjeżdża i mówi, że dom się zawalił! Rozjechał wszystko buldożerem! Wszystko zniszczył.
Całą moją bibliotekę, wszystkie pamiątki, wyposażenie domu.
Nie pamiętam, ile razy pisałem do policji, prokuratury, żeby poskromili jakoś tego łobuza. Bez odzewu. Pisałem do inspekcji budowlanej. Przyjechali dopiero wtedy, jak już z domu nic nie zostało. Przecież było wyraźnie widać, że to wszystko zrobiono ciężkim sprzętem.

CRN: W jaki sposób znalazł się pan we Wrocławiu?

Jacek Karpiński: Jak mi zabrali dom, pomieszkiwałem w Aninie. Potem wyjechałem na pół roku do Szwajcarii, żeby tam robić na zlecenie nowy skaner. To jest specjalny skaner do sprawdzania ksiąg rachunkowych. Sczytuje liczby, przesyła do komputera, gdzie są prowadzone obliczenia. Ja z synem Danielem zajmowałem się tylko konstrukcją. Sprzedaż będą prowadzić Szwajcarzy.
Kiedy wróciłem, przyjaciółka namówiła mnie na przenosiny do Wrocławia. Mam stąd bliżej do synów. Dwaj mieszkają w Szwajcarii, trzeci, Daniel, przyjechał dwa lata temu do Wrocławia. Bardzo zdolny chłopak. Tak jak ja - elektronik i
informatyk. Będziemy razem robić wersję mobilną tego skanera.

CRN: Banki dały już panu spokój?

Jacek Karpiński: Niezupełnie. Jeszcze spłacam długi. Idzie na to jedna czwarta mojej emerytury.”
Jacek Karpiński, genialny wynalazca, inżynier, który mógł tak wiele osiągnąć, gdyby nie jego umiłowanie dla kraju, dla Polski, pod koniec swojego życia pracował przy stronach internetowych, żeby mógł przeżyć.
Zmarł w biedzie. 
Piszę te słowa z ogromnym szacunkiem dla niego.n Oddając mu hołd. Cchiał żeby wszystko było produkcji polskiej - i się doczekał. Biedy.
Mógł być wielki w świecie – chciał być wielkim w Polsce. Czy przegrał?
Andrzej Kusior    Stowarzyszenie Informatyka Podkarpacka www.informatykapodkarpacka.pl
                              Klaster Firm Informatycznych Polski Wschodniejwww.klasterit.pl

KOMENTARZE

  • @autor
    wrzuciłem tekst do zakładki Nauka/Technika. pasuje :-)

    wspomniałem o Karpińskim w tekście: http://pirx.nowyekran.pl/post/14346,czy-polska-mogla-byc-technicznym-eldorado

    a cały post poświęcił jemu Coryllus: http://coryllus.nowyekran.pl/post/41686,system
  • @
    "obok wystawionej 8-mio bitowej Odry Elwro."

    Odra była 24-bitowa. kompatybilna z serią ICL 1900.

    była dość nietypowa, jak na dzisiejsze warunki. 24-bitowe słowo było podzielone na cztery 6-ciobitowe znaki. tak, że były tylko duże litery. póżniej dodano możliwość znaków 12 bitowych.

    bardzo zręczna lista rozkazowa. niemal jak w RISC ;-)
    no i system operacyjny George-3, w tamtych czasach bajka.
  • Q
    Nie smiejcie sie ze mnie gdyz duzo nie pamietam i slowa juz zapomialem
    ale moge przysiadz ze taki komputer jak ten ze zdiecia po prawej
    jeszcze 16 lat temu stosowal jeden Niemiec z USA w swojej firmie
    elektronicznej. Wiem bo poprosil mnie o napisanie na nia programu
    i zasejwowaniu na tasme dziurkowa (nie pamietam prawdziwych nazw)
    Dzialaly bez zarzutu i uruchamialy stare pneumatyczne maszyny auto. montowania elementow elektr. na plytki a inne do robienia tasm z ulozonymi elementami elektr. do maszyn je ukladajacych. Mimo ze mial takze najnowoczesniejsze jak na tamte czasy maszyny, zawsze sie chwalil ze posiada dwa komputery magnetyczne z ery Stalina (smial sie).
    Gdzies na CD mam zdiecia tych maszyn i komputerow w tle wiec jak znajde postaram sie pokazac. (Nie wiem czy typ ten sam ale wygladaja identycznie jak na zdieciu)
  • Ciekawa sprawa
    ale bez przesady z tą potęgą. Te komputery nie miały zastosowań domowych. Liczy się nie tylko sprzęt ale też oprogramowanie. Najlepszy sprzęt bez oprogramowania jest w zasadzie nic nie warty.
  • @Autor
    Znam sytuacje zdolnych inzynierow z lat 70-tych.Mój wujek musiał uciekać z kraju ponieważ wszystkie jego projekty były przejmowane przez sluzby bezpieczenstwa i utajniane.Obecnie kazdy samochód na swiecie ma czesc jego rozwiazan patentowych.
  • @ezaw 19:38:07
    to było 40 lat temu. oprogramowanie było 'w powijakach'. w następnych latach by powstało ...

    wtedy do pracy wystarczyło parę kompilatorów na krzyż. Fortran/Algol i ewentualnie Basic. do przetwarzania danych COBOL, ale to ostatnie robiono na komputerach z zewnętrzną pamięcią taśmową (lub dyskową).

    K202 był pomyślany raczej jako komputer inżynierski do szybkich obliczeń.
  • @Akwedukt
    "Jacek Karpiński, genialny wynalazca, inżynier, który mógł tak wiele osiągnąć, gdyby nie jego umiłowanie dla kraju, dla Polski, pod koniec swojego życia pracował przy stronach internetowych, żeby mógł przeżyć."

    Samo umiłowanie Ojczyzny jest cnotą, bardziej chodzi tutaj o ludzi.
    Cóż, z przykrością muszę stwierdzić, że częściowo zgadzam się z panem Tuskiem - "polskość to nienormalność" - w TAKIM wymiarze jak najbardziej, bo taka "polskość" to nic normalnego. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w żadnym zachodnim kraju...

    Smutna historia, żal mi pana śp. Karpińskiego, żal mi Polski, że "Polacy" tak poniżyli jednego z jej oddanych synów...

    Czy jest jakieś wyjście z takiej sytuacji? Być może - gdy zaczną w Polsce rządzić patrioci, nie bacząc na koszta polityczne. Do tego czasu obowiązuje definicja polskości wg pana premiera.
    Innym wyjściem jest organizowanie się społeczeństwa (zw. także z dążeniem do zdobycia władzy), ale obawiam się, iż nasza mentalność jest zbyt spaczona (PRLem? Konsumpcjonizmem?) - potrzeba ogromnej "pracy u podstaw" (rząd czyni przeciwnie - kwestia edukacji, np. ograniczenia godzin historii...).

    Serdecznie pozdrawiam,
    Oddany Ojczyźnie -Polak-
  • Jakie to przykre!
    Mądry człowiek zapłacił za Ideały. Gdyby mu zależało na tym, co teraz jest tak bardzo teraz popularne to mógłby być wielkim i bogatym człowiekiem IT. Czy docenią jego postawę? Mam nadzieję, że tak. Pzdr
  • widze
    ...widze podobieństwa...
    http://www.youtube.com/watch?v=DVVCKkOYPqQ
  • @leoparda 20:56:13
    No way.
    Nie będę się powtarzał - odsyłam do swojego komentarza: http://akwedukt.nowyekran.pl/post/57678,byl-taki-polak-mogl-wzniesc-polske-na-wyzyny-swiata#comment_429618
  • Niszczenie nauki polskiej
    Okres gierkowski

    http://kotwicki.blogspot.com/2012/03/niszczenie-nauki-polskiej-cz-4.html
  • @ezaw,@Pirx
    Oprogramowanie dla K-202 było robione w IMM. Wykonano m.in. kompilator Fortranu (zespół pod kierunkiem Jana Bieleckiego).
    http://brain.fuw.edu.pl/~durka/var/K202/
  • @ezaw 19:38:07
    Zdumiałem się wypowiedzią ! Z punktu widzenia roku 2012 oczywiście że
    postawienie gołego komputera , ujawnienie BIOS'u, architektury, listy
    rozkazowej procesora nic by nie dało.
    W tamtych czasach było normą pisanie własnych programów, wymienianie się procedurami pisanymi na jakąś okoliczność i w związku z tym dogłębnie wypróbowanymi.
    Tak więc z punktu widzenia tamtych czasów to była rewolucja warta furę
    pieniędzy.
    Nie dotarło do Ciebie, przyzwyczajonego że możesz zabrać komputer ze sobą, że konkurencją były komputery wymagające osobnego, specjalnego
    pomieszczenia, zasilania, klimatyzacji.
  • @Pirx 19:58:36
    Coraz trudniej sie rozmawia ! Słowo komputer dziś znaczy zupełnie co innego. Do warsztatu przychodzi dwu studentów kończących informatykę;
    wykombinować coś co jest impotrzebne do pracy inż. Fachowym okiem
    lustrują pracujący stary komputer : jedno z pierwszych Pentium ???
    Muszę tłumaczyć ile generacji procesorów było przed Pentium.
    Są zdziwieni napędami , pokazuję dyskietkę 5 1/4 potem wyciągam 8" z
    szafy. Dla nich szok. Można powiedzieć : było, minęło ! Niestety kilka razy
    spotkałem się z wymyślaniem od nowa czegoś co już było i zostało jako
    stare; zarzucone.
  • @cyborg59 02:57:07
    Kiedyś wdrażałem system w przedsiębiorstwie. Młoda dziewczyna bała się, czy sobie poradzi, bo komputer to ona miała tylko w szkole. Żeby rozładować atmosferę, zacząłem opowiadać o perypetiach starszych księgowych przy przejściu z programów DOS na Windows. Widok osoby przesuwającej myszkę prawą ręką, a naciskającej jej przyciski lewą nie należał do rzadkości. Dziewczyna patrzy na mnie zdumiona i mówi: 'ja myślałam, że Windows był od zawsze...' ;-)
  • @Jerzy Wawro 05:27:15
    Pamiętam Odrę 1305 w HW. Osobne pomieszczenie, klimatyzacjia temteratura 20 C. i pisanie listów przewozowych. to były pionierskie czasy. A teraz nuda....Pozdrawiam.
  • Nie jest to powiedziane, że stalibyśmy się.
    Spójrzmy na historię firm Commodore i Atari, które swoimi rozwiązaniami wyprzedzały o lata świetlne PC, a których już od ponad dekady nie ma na rynku.
    Lata 70te i 80te to ferment na rynku komputerów osobistych i (nie)stety przetrwał do lat 90tych przetrwał tylko PC i Apple, ale tylko i wyłącznie dzięki Jobsowi.
    Jest jeszcze jeden mało znany fakt - twórcą firmy Commodore był Jacek Trzmiel (Idek Trzmiel), urodzony w Łodzi w 1928 roku, który przeżył II wojnę i wyemigrował do USA...
    Takich osób jak Pan Jacek Karpiński było wielu - kto z was zna Jaya Minera, który był twórcą Amigi? Nie umarł on w biedzie, ale w zapomnieniu - tak.
  • @cyborg59 02:30:19
    Święte słowa! A dziurkowane karty były fajne jako zakładki do książek i jako karty do gry (mimo dziurek) itp, zaś z taśm robiło się fantastyczne serpentyny i łańcuszki na choinkę :-))) A pen-readera, nie chwaląc się, obsługiwałem i pamiętam jak tłumaczył jak go "uczyć czytać" - proste to było jak sznurek na pranie, ale efekt na ekranie powalał! No ale wyszło jak wyszło :( Szkoda :( Bardzo szkoda! :(((

    Ech... http://www.skyscrapercity.com/archive/index.php/t-261969.html
  • @Jerzy Wawro 05:27:15
    To się zaczęło przed Widozą !
    Paniczne telefony :komputer padł , nic nie ma (tego niebieskiego ekranu).
    Skasowany autoexec.bat i "norton" nie wystartował a panika nie pozwalała
    spostrzec zachęty : C:\ migającej w górnym lewym rogu.
  • @Jerzy Wawro 00:13:12
    z punktu widzenie inżyniera kompilator fortranu to było to.
  • @cyborg59 11:28:53
    Pamiętam! Tak było! :-))) I był jeszcze taki program dla... jakby mniej pojętnych - dr dos, czy jakoś tak. A potem przylazło...łono - łokienko... 3.1 - to pamietam, wcześniejsze mi jakoś umknęły - i zaczynał się horror, o ile ktoś kliknęła co innego, niż Freecell... Panie! Co to ta myszka?! Na co mnie to??? Ja muszę bilans zrobić, a tu nie drukuje! :))) A, i dwumlask oczywiście hehe
  • Jezyk C i C++
    I nie zapominajmy o wspanialym jezyku niskopoziomowym C stworzonym w latach '70 a uzywanym z powodzeniem do dzis w systemach wbudowanych.Dobry programista C wie ja pisac aby wygenerowac odpowiedni kod maszynowy.
    t.
  • @Chojrak 12:01:58
    A pisać w maszynówce od razu hexem to nie łaska ?!
    To było dawno. Była to prawda.
    Daj mi komputer z dokumentacją ; programy samsobie napiszę.
  • @DelfInn 11:43:36
    Do dziś fotografie do publikacji na nE "resampluję" do rozmiaru 490 pixli
    za pomocą programiku który chodził na Win 3.1 w roku 1996, był dostarczany razem z ręcznym skanerem. Dlatego przy dyskusji o tym jakiego koloru są krokusy, po prostu najechałem "pipetką" na kwiatek
    i podałem wartości trójbarwne. Podany za wikipedią kolor szafranu i tamtejsze parametry dały na ekranie kolor pomiędzy żółtym i brudnym
    cynobrem ; zdecydowanie do krokusa nieprzystający.
  • @
    A teraz pomyślcie ile kapitału odpłynęło lub ominęło Polskę z tego powodu?
  • @vrota.pl 13:58:25
    "A teraz pomyślcie ile kapitału odpłynęło lub ominęło Polskę z tego powodu?"

    A ile mądrych głów, opuściło Polskę prze te wszystkie lata. Czy ktoś potrafi oszacować te straty?
  • @cyborg59 13:31:06
    A, już wiem. Bo my o innych kolorach gadamy :)))
    Ten Twój to ten - http://www.colorhexa.com/c58cc5 - jasny,
    lub ten - http://www.colorhexa.com/6e2c6e - ciemny,
    a ten moj yto ten - http://www.colorhexa.com/e69c21 - ciemny,
    lub ten - http://www.colorhexa.com/f4c430 - jasny
  • @cyborg59 13:31:06
    I dlatego tadman pytał, który masz na myśli - ten fiołkowy, czy ten szafranowy - "Saffron is a color that is a tone of golden yellow resembling the color of the tip of the saffron crocus thread, from which the spice saffron is derived" - http://en.wikipedia.org/wiki/Saffron_%28color%29 - w polskiej nie ma.
  • @Panarek 14:34:33
    Z 36-ciu studentów którym pomagałem robić prace inżynierskie z pogranicza informatyki i elektroniki pomiarowej, w Polsce pozostał jeden.
    Ani jeden z emigrantów sekundy nie przepracował poza specjalizacją,
    nie był bez pracy.
  • @Chojrak 12:01:58
    język C nie jest językiem niskiego poziomu !

    jest z tej samej epoki co Pascal.

    natomiast posiada narzędzia operacji binarnych oraz specyficznych operacji na adresach, zwanych 'pointers', czyli 'wskaźniki'.

    umożliwia tworzenie szybkiego i efektywnego kodu wynikowego.

    wadą jest koszmar debugging'u i uruchamiania programów ... to zwiększa koszty.

    jest dobry do zastosowań takich jak grafika komputerowa. (robiłem oprogramowanie do grafiki 3D).

    na syntaktyce języka C oparto język Java jak również języki skryptowe takie jak JavaScript, PHP, Perl ...
  • @Pirx 19:58:36
    To prawda Pirx. Z tym, że w tamtym czasie był przełomowym, bo zamiast ogromnych maszyn mieścił się w walizce.
    Komu wtedy przyszło do głowy by tak zminimalizować wielkość minikomputera? I żeby się to udało.
  • @cyborg59 14:56:00
    Trudno się dziwić. Karpiński był idealistą - wiedział co znaczy żyć dla Polski. No i dostał za swoje.
  • @Pirx 17:16:29
    Jezyk C to jezyk niskiego i wysokiego poziomu zarazem.Pascal do beton w porownaniu do C.Zrob tam konwersje formatow albo rzutowanie wskaznikow da sie ale po co.Pascal dobry jest dla meczenia studentow.W jezyku C mozesz manewrowac na pojedynczych bitach,bawic sie wskaznikami do wskaznikow a i wykorzystywac unie,pola bitowe w strukturach,pobierac dane z pamieci typu char,short long.C dobry jest do sterowania sprzetu,oprogramowywania scalakow.
  • @cyborg59 13:18:28
    Mozna robic wstawki maszynowe (zazwyczaj tak robie obslugujac wywolania przerwan czy to w CORTEXach czy w ARMach typu TDMI),Odpowiadajac na Twoje pyanie mozna o ile ten numer przejdzie w dla ASMemblera dla CPU typow ARMa,STka czy PICA lub AWRa to z Intelem chyle czola.

    t.
  • @Chojrak 21:12:57
    10 lat 'bawiłem się ' językiem C.
  • @cyborg59 02:30:19
    http://legendy-prl.pl/mikrokomputer_k-202.html

    * ASSK - podstawowy język symboliczny (asembler)
    * BASIC - konwersacyjny (do prostych programów inżynierskich)
    * FORTRAN IV (obliczenia numeryczne i inżynierskie)
    * ALGOL 60
    * CSL (symulacje procesów dyskretnych)
    * LISP (język struktur listowych)
    * BICEPS
    * CEMMA (symulacje układów analogowych)
    * MOST-2 (kompatybilny z językiem MOST maszyny ODRA 1204)
    * Symulator maszyny ODRA 1204 - dla eksploatacji programów użytkowych ODRA 1204
    * COMIT
    * Modularny system operacyjny wielodostępny, wieloprogramowy dla dowolnych kofiguracji
    * Pakiety programów użytkowych dla różnych zastosowań

    całkiem nieźle, jak na tamte czasu. nie było COBOL'u, ale jak już pisałem - to nie był komputer do ciężkiego przetwarzania danych.
  • @Pirx 17:16:29
    Pirx:
    "...język C nie jest językiem niskiego poziomu !
    jest z tej samej epoki co Pascal...."
    =======================================

    W sensie "programowania objektowego" i sensie języków "5-tej

    generacji" może i jest :)) ale w sensie "programowania strukturalnego"

    na pewno nie !:))


    PS
    Język "C" stworzył w lata 1970 1972 Dennis Richie w "AT&T Bell Labs"
    na bazie język "B", który z kolei był dalszym rozwinięciem języka BCPL.
    Głównym celem narodzin "C" było zaprogramowanie kernelu do
    systemu "UNIX" dla legendarnej maszyny PDP-11 (DEC), którą wyparły
    dopiero systemy VAX.

    "C" był językiem rewolucyjnym poprzez swoją "kompaktowość",
    błyskawiczny dostęp do pamięci poprzez tzw. "pointery", rekursję
    (funkcja może wywoływać siebie samą), przekaz parametrów
    fukcyjnych zarówno poprzez referencje jak i wartości, logiczne i

    matematyczne operacje na poziomie pojedyńczych bitów, umożliwiał
    programowanie strukturalne itd. Wszystko to dawało programistom
    niesamowite możliwości ale też stawiało przed nimi wielkie wymagania.
    Swój renesans i tryumfalny marsz w świecie techniki i nauki

    "C" i "UNIX" rozpocżęły na początku lat 80-tych. Jeśli chodzi o UNIX
    to praktycznie trwa on w świecie techniki to do dzisiaj (z wyjątkiem
    bankowości). Natomiast język "C" pozostał dalej podstawowym
    językiem programowania kontrolerów i procesowych "one-chip-

    computers", a także w sterowaniu procesowym "real-time", a to dzięki
    szybkości generowanego kodu, który jest tylko ok. 1,5 wolniejszy od
    kodu programowanego w nie prównanie bardziej pracochłonnym
    programowaniu assemblerowym.

    Natomiast Opublikowany w 1970 roku przez Szwajcara Wirtha "Pascal"
    stworzony na bazie "Algolu 60" miał z założenie być przede wszystkim
    językiem do strukturalnego programowania ale łatwym w użyciu i nie
    pretendującym do roli konkurenta dla "systemowego" "C", którym być
    nie mógł.
  • POLSKA GENIALNA MYŚL ODDANA ZA DARMO MYSZKOM MIKI !!!
    Akwedukt:
    "....Karpiński powiedział im, żeby się sami domyślili – jednak po
    2 dniach – kiedy niczego nie wymyślili odkrył przed nimi swoje
    rozwiązanie – nie zawracając sobie głowy jego opatentowaniem (
    chodził o tzw stronicowanie pamięci). ....."
    ============================================

    [chodziło o tzw. stronicowanie pamięci] - to rewolucyjne, genialne

    rozwiązanie Karpińskiego w architekturze systemów opracyjnych,

    zerżnęli i zastosowali (bez kosztów patentowych) amerykanie (DEC)

    jako tzw. "paging" dla systemów operacyjnych MSV dla VAX-ów

    (virtual memory system) i Mikro-VAX-ów (pierwsze 32-bitowe

    mikrokomputery), które stały się przebojem światowym w latach

    80-tych i wykatapultowały DEC na jako drugą po IBM firmę

    komputerową świata.
  • @Zbigniew-Grzymski 14:17:22
    Po prostu Karpińskiego zaprojektowal i wprowadzil w zycie to dzis nazywamy memory management unit (MMU).
    Co do C:
    "Używanie języka C wymaga od programisty dokładnego zrozumienia pisanego kodu źródłowego, łącznie z mechanizmami kompilacyjnymi, dodatkowo komplikowanymi nieprzenośnością między platformami i kompilatorami, jak również rygorystycznego przestrzegania dobrych praktyk, szczególnie w odniesieniu do funkcji obsługujących wszelkiego rodzaju buforowania".

    I co dobre w zwyklym "plaskim" C mozna pozamykac duzo funkcji w plikach object - zaslaniajac wewnetrzne jej mechanizmy działań przez static func() a dostep do takiego "obiektu" mozna miec przez kilka funkcji extern dobrze opisanych w dokumentacji.

    t.
  • @Zbigniew-Grzymski 12:51:51
    //Jeśli chodzi o UNIX
    to praktycznie trwa on w świecie techniki to do dzisiaj (z wyjątkiem
    bankowości). //

    Ja raczej widzę tendencję wzrostową w tym sektorze. Mainframe'y kupuje się teraz aby postawić na nich n partycji z/Linux i AIX.
    Fuzja Oracla z Sunem może reanimować obecność Sparca w sektorze finansowym, ale nie wiadomo, "ciemna strona zamgliła przyszłość"...

    Jedno jest pewne - Linux "wyżera" wszelkie nisze. Jest jak przyjazny, symbiotyczny wirus.
    Zajął już wszystkie szafki na prąd (apliances). Dodaje się go jak frytki do wszystkiego: jest platformą zarządzającą Ryśka (RS6000 czyli p-Series), z-Series, jest rozumkiem routerów i kontrolerów macierzy dyskowych, wirtualnych i niewirtualnych bibliotek taśmowych.
    Masz go w modemie, kawałek może siedzi sobie w telefonie czy innym cuśtam-padzie, nie zdziwiłbym się, gdyby sterował wtryskiem paliwa i zapłonem w nowszych modelach...
    Ani chybi niedługo przelizie do lodówki, żelazka i odkurzacza.
  • @Asadow 18:25:15
    jestem przekonany, że Microsoft w końcu urodzi kolejną wersję Windows na jądrze Linuxa...

    aaaarrrrgh

    Przpraszam wszystkich za dotknięcie tego tematu!!!
    Błagam o niekontynuowanie.

    Te UNIXy mnie sprowokowały... ale już nie będę.
  • @Asadow 18:25:15
    > Fuzja Oracla z Sunem może reanimować obecność Sparca w sektorze finansowym,

    chodzi o Sparc czy Solaris ?
  • @Pirx 19:20:17
    Może jedno i drugie, chociaż Oracle wytworzył tzw. Oracle-Linux więc nie wiem, co im chodzi po głowie.
    Pewnie myślą jechać rozkrakiem i ostatecznie pójść za rynkiem.
    Chyba jednak Solaris nie ma świetlanej przyszłości. Jakoś daje się zaobserwować tendencję do preferowania rozwiązań, które można obsługiwać jak najtańszą siłą roboczą (co niekoniecznie oznacza najniższy TCO - całkowity koszt posiadania). W końcu szefowie IT zachowują się jak przeciętny nabywca samochodu (mają zresztą często podobny poziom wiedzy w stosunku do przedmiotu zakupu): wybierają model bezpieczny, w miarę elegancki, z tanim serwisem i dobrą dostępnością części zamiennych.
    Na Ferrari, Maserati czy Bentleya szarpią się tylko ekstrawaganccy indywidualiści. Tym bardziej na projekty koncepcyjne, unikalne, nowatorskie itp.
    Solaris wychował dobrą armię administrantów dzięki doskonałej polityce Sun'a (współpraca z uczelniami), ale to się chyba kończy. Dostępność i elastyczność Linuxa nie ma sobie równych, przez co podaż specjalistów spod znaku pingwina jest duża a ich cena - kusząca.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031