Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
480 postów 1309 komentarzy

Swiat Akwedukta

Akwedukt - Zyje dosc dlugo i staram sie mysleć. W życiu działam na wielu obszarach :-) Fizyka, sztuka inżynierska i logika - to podstawy myślenia racjonalnego. Ale również wiem sporo o duchowości. Bo przed nią przyszłość.

Zagadka katastrofy smoleńskiej – moja propozycja.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

By do naukowców mających odwagę dołączył specjalista od mechaniki lotu oraz systemów sterowania samolotami.

Dlaczego?
Bo w świetle tego co odkrywają naukowcy z zagranicy i z Polski (Polacy) niektóre puzelki zaczynają do siebie pasować – przecząc ustaleniom komisji Millera. Tym oficjalnym wydanym w urzędowym dokumencie.
Jest jednak jeszcze jeden – dotąd nie wyjaśniony puzel. I stąd moja propozycja.
Generalnie – naukowcy z autorytetami stwierdzają wyraźnie, że na wysokości 20-26 m (o ile dobrze pamiętam) miały miejsce w kadłubie i skrzydle samolotu – wybuchy – których istoty (przyczyn) do tej pory nie znamy.
A ja mam takie zasadnicze pytanie:
Co samolot robił na tej wysokości?
Uzasadnienie:
1.      Wg stenogramów odczytanych w Krakowie od godziny 08:40:44,5 do godziny 08:40:51,9 samolot leciał jak po sznurku - równo na wysokości 100 m – a więc przez ponad 7 sek na włączonych automatach ciągu, sterowania podłużnego i poprzecznego, zatem prędkość w pionie wynosiła 0 m/s
 
2.      O 08:40:51,9 pada komenda dowódcy – Odchodzimy.
 
3.      I co się zaczyna dziać? Samolot bardzo szybko zaczyna obniżać wysokość – dlaczego?
 
4.      Proszę spojrzeć na zapis rejestratora odczytany przez Komisję Millera (choć najlepiej sobie ściągnąć załączniki i obejrzeć dokładniejszy zapis z ich strony 18/53 – tam widać wiele innych parametrów):
 
Uwagę proszę zwrócić na zaznaczone przeze mnie punkty czasowe.
1.      Po komendzie odchodzimy zaczyna się zwiększać powoli, łagodnie kąt natarcia i pochylenia s-tu, trwa to do ok. 08:41:02 – gdzie widać wystąpienie gwałtownych przeciążeń w pionie – po czym gwałtowny spadek kątów natarcia i pochylenia samolotu,
 
2.      Proszę zwrócić uwagę na zapis wychylenia lewego i prawego steru wysokości oraz położenie wolantu na siebie. Ściągnięcie na siebie położenia wolantu skutkuje wychyleniem sterów wysokości w „dół) – coby zwiększyć kąt natarcia i pochylenia samolotu w płaszczyźnie pionowej,
 
3.      Proszę zwrócić uwagę na zapisane wychylenia obu sterów wysokości (decydujących o tym, czy samolot ma się wznosić czy opadać – oczywiście z reakcją zwiększenia ciągu silników. Te zapisy wydają mi się lekko „dziwne”,
 
4.      Na około 1 sek przez urwaniem się zapisu – komisja Millera stwierdza uszkodzenie lewego steru wysokości.
Zatem wracam do kluczowego pytania – Czemu po komendzie „odchodzimy” Tu-154 M zaczyna szybko opadać i znajduje się na wysokości (w zależności od raportu) od ok. 6 do ok. 26 m?
Z zapisu stenogramów odczytanych w Krakowie, ostatnia wysokość (przypominam – BAROMETRYCZNA NAD POZIOMEM PASA W SMOLEŃSKU) wynosi o godzinie:
08:40:57,5 Nawigator – 30
O 08:41:03,0 ( a więc po 5,5 sek ) słychać „Kurwa mać”
 
 I jeszcze 2 kwestie istotne - co do zapisów opublikowanych w Załącznikach do Raportu Millera.
 
1. Komenda "odchodzimy" pada o 08:40:51,9
Tymczasem przestawienie Dźwigni Sterowania Silnikami na moc większą następuje dopiero
o godzinie ok. 08:40:57 a więc dopiero po 5 sekundach. Dużo czy mało czasu?
Trudno ocenić. Najpierw załoga musiała zerwać sterowanie podłużne (ruchem wolantu), poczekać chwilkę,
by zaobesrwować zwiększanie kąta natarcia i pochylenia samolotu - a następnie mówiąc po normalnemu "dać gazu".
Ciekawe jest jednak w zapisie publikowanym w Załączniku do Raportu Millera - dalsze zachowanie się tych dźwigni: proszę spojrzeć:
 

Przed godziną 08:41 dżwignie sterowania silnikami zaczynają się przesuwać z powrotem - ale i tak

zatrzymują się na dość wysokich obrotach silnika. Spotkałem się z opiniami, że piloci rządowego TU-154 M,

po przestawieniu dźwigi sterowania silnikami "zapomnieli je zablokować".

Wydaje mie się by w przypadku tak doświadczonej załogi - jest to nieprawdopodobne.

Uwaga:

Wiemy, że pojawia się coraz więcej zastrzeżeń do Raportu Millera. Ale w kwestii utraty tak znaczącej wysokości po komendzie :"odchodzimy" - nie za bardzo jest na czym się opierać.

Jeśli ktoś w blogerów NE ma inne pomysły lub uwagi - uprzejmie proszę o komentarze.

KOMENTARZE

  • Rozumiem, że chyba
    tekst za trudny.
    No ale może doczekam się komentarzy :-)
  • Pytanie, które nie zainteresowało na konferencji nikogo.
    A szkoda - bo wydaje mi się kluczowe i to od niego należałoby zacząć dociekawnia zagwozdek związanych z katastrofą :-(
  • Jednak komentuję :) komentarze...
    Imponujące dociekania, ale, oczywiście, nie rozumiem ;) Kolor moich włosów usprawiedliwia... ;)
    Po tym, co pokazali i powiedzieli naukowcy na ostatnich konferencjach, nie wydaje mi się w ogóle zasadne i warte tego, by wracać do dywagacji "ekspertów" Millera. Po co sobie zawracać głowę czymś, co zostało skompromitowane? Może dlatego nikt tu nie komentuje?
  • Mam, Mam, wiem jakie jest rozwiązanie zagadki.
    Jeśli to się potwierdzi to zgłaszam się do pierwszej nagrody.
    A teraz poważnie. Pewne sugestie były już w mojej notce:
    http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/77408,porownanie-stanu-ofiar-tu-154-i-manekinow-w-kontrolowanej-katastrofie-boeinga-727-oraz-jak-zdalnie-naprowadzono-boeinga-727-do-rozbicia-o-ziemie
    a potem była Konferencja Smoleńska i pilnie słuchałam referatów, czy ktoś nie poruszy tego problemu. Na drugiej sesji chciałam zadać takie pytania, ale nie było osób podających mikrofony do dalszych rzędów. Tak naprawdę to stchórzyłam przed kamerami.
    Odpowiedź na zagadkę w dzisiejszym tekście
    http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/77882,serwomechanizm-czy-mozliwe-bylo-zdalne-przejecie-kontroli-nad-tu-154-i-sprowadzenie-ponizej-100m
    Pozdrawiam
  • może ktoś mi wytłumaczyć jak można analizować fałszywe dane?
    tak tylko pytam z ciekawości

    Jeśli "dogrywanie końcóweczki" nie kończy jakikolwiek dyskusji na temat autentyczności danych, to może brak niektórych nieco trudniejszych do sfałszowania rejestratorów.

    Ale jak widać dalej gonimy króliczka.
    Powodzenia.
  • @soter 21:41:51
    "może ktoś mi wytłumaczyć jak można analizować fałszywe dane?"

    Na razie nie mamy prawdziwych, więc się wprawiamy na tych, co mamy, nabieramy doświadczenia, które kiedyś może się przydać jak sadzę,
    Szczęść Boże
  • Autor,
    ...analizuje Pan spreparowany dowód, mający uwiarygadniać sfingowaną katastrofe, której nie było.

    Wyłapuje Pan właśnie oczywiste rozbieżności z rzeczywistością i sprzeczności wewnętrzne spreparowanego dowodu - co jest nieuniknione w przypadku spreparowanych dowodów, które mają dokumentować coś, co się fizycznie nigdy nie wydarzyło.
  • @Akwedukt 18:43:02
    Ma Pan rację, a do tego należy wspomnieć, że po komendzie "odchodzimy", niezrozumiałe jest dalsze odliczanie wysokości ! co przeczy podjętej decyzji o odejściu, czy zapis rozmowy nie jest sfałszowany, np. z zapisem z poprzedniej wizyty Tuska z 7.04.10 ??? jestem pewien, że przy otwarciu skrzynki, nie było tam ani jednego Polaka ! Pzdr
  • no comments
    Korzystanie z windowsa, a w dodatku z internet expolodera, to dopiero o pomste wola! ;)
    Lemingi i tak znajda wystlumaczenie: Po 1: nie beda chcieli sluchac ZADNYCH argumentow, a po 2: krzyczec beda ze to "teoria spiskowa, ten caly smolensk". A prawda o wydarzeniach w smolensku, zaczyna wychodzic na jaw
  • @Akwedukt 18:43:02
    O tym cudownym momencie podchodzenie czy też odchodzenie piękną opowieść wyszykował pan Wierzchowski, pracownik Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej:

    (ze stenogramu przesłuchania przed Komisją Parlamentarną do spraw zbadania katastrofy)


    MW: No i oczekiwaliśmy na, na, na... przylot delegacji. I w pewnym, w pewnym momencie, tak jak ja, ja, ja to pamiętam, .. usłyszałem...... świst, świst silników.... mówię do amba... bodajże do amb. Bahra , mówię: „Kurczę, chyba wylądowali”, tak? w pewnym momencie zobaczyliśmy, jak... samochody ochrony rosyjskiej... .. jadą, jadą... przez płytę... Mi do gło... Znaczy, pierwsza myśl, jaka mi przyszła przez głowę, że samolot wylądował i, i, i, i, i... Rosjanie się zagapili i... w ogóle... zaraz będzie... .wstyd i trzeba szybko tam.....znaczy w tym sensie, że ktoś od razu... podjedziemy szybko, ja powiem: „chwileczkę, zaraz zdążymy, podjadą samochody”, żeby udobruchać... udobruchać... osoby, które były na pokładzie...I wsiadłem do samochodu z... ambasadorem Bahrem i... i... za tymi, za tymi służbami. Znaczy za tą, za tą, za tą, za tą... ochronę przejechaliśmy..
    AM: Ile to było samochodów?
    MW: Nie wiem. Znaczy... Mogło być, mogło być pięć, mogło być cztery... Szczerze – no nikt z... Ja siedziałem z tyłu w tym samochodzie, ja... Do głowy mi nie przyszło, przepraszam, że tak powiem, żeby, nie wiem...
    AM: No jasne.
    MW: ...liczyć i...
    AM: To jest oczywiste.
    MW: ...czy coś w tym stylu, no. "


    No!!!..


    A tak o tym zdarzeniu opowiada strona rządowa czyli ambasador Bahr:

    „Samolotu samego nie widziałem, dlatego że miejsce, w którym my oczekiwaliśmy, było bardziej oddalone. Natomiast to, że coś się stało, zorientowałem się, że, po takim nagłym ruchu gospodarzy, po gestykulacji oraz po tym, że zaczęły jechać auta. Myśmy natychmiast wsiedli w auto swoje, po to, żeby jechać za strażą pożarną, no bo jeżeli widziałem, że jedzie straż pożarna przez środek lotniska, to zorientowałem się, że coś się dzieje i dlatego byliśmy na tym miejscu dosłownie w kilka minut po wydarzeniu."




    A więc gdzie i kiedy te wybuchy.. dwa..zresztą ...miały miejsce?????

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30